ARTYWISTKA
Słownik Feminatywy w Akademii
Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie we współpracy z Dom Utopii – Międzynarodowe Centrum Empatii
Moje hasło do słownika: ARTYWISTKA
Słownik Feminatywy w Akademii
Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie we współpracy z Dom Utopii – Międzynarodowe Centrum Empatii
Moje hasło do słownika: ARTYWISTKA
Praca przeznaczona na Aukcję należy do cyklu „Cyklooksytocyna wersja mandaliczna”, o którym Artystka pisze: Od 2010 roku powstają prace na planie kwadratu. Każda jest fotografowana i numerowana. Im wyższy numer tym praca bardziej dokładna, dopracowana, ale coraz bardziej pozbawiona pierwotnej ekspresji towarzyszącej malowaniu. Kolory wybieram losowo, traktując siebie jako maszynę losującą. Prace malowane są intencjonalnie dla przyjaciół, znajomych, krewnych, idei, które wpłynęły na moje życie. Wersja mandaliczna, która jest widokiem z góry wersji trójwymiarowej (schemat w formie rzutu poziomego) Koło (kula sferyczna), symbolizujące w mandali niebo, jest uzyskane przez złudzenie optyczne. Wersja mandali, w której kwadrat jest kołem, koło kwadratem. Jest rodzajem diagramu (uproszczeniem graficznym idei) chaosu zamieniającego się w harmonię.
W 2014 namalowałam Cykloooksytocynę nr 43. 1 marca 2014, w dniu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, podarowałam ją w Ministerstwie Kultury w Kijowie. Ministerstwo było wówczas w rękach artystów. https://youtu.be/vsz0U4oqqdI
W 2022 namalowałam Cyklooksytocynę nr 66 wspólnie min. z uchodźczyniami z Ukrainy z intencją przywrócenia pokoju. Równie ważne w tej pracy jest odwrocie obrazu, na którym zebrane są podpisy współautorek pracy i miejsca, z których pochodzą.
Cyklooksytocyna nr 66 dla Ukrainy. Wersja mandaliczna” (2022)
Aleka Polis z ukraińskimi i polskimi twórczyniami i twórcami:
Київ: Курижко Світі, Шостак Анастасія, Ріпка Аня, Ріпка Леся, Бірюкова Таня, Шандра Єва, Шандра Анастасія, Оксана Музиченко Кирик Анжеліка
Львів: Хпипняч Артем, Хпипняч Анна
Біла Церква: Карпепко Святослав, Карпепко Олександр, Карпепко Ірина
Червоноград: Курижко Світлана, Курижко Тетяна, Курижко Роман, Хліпняч Руслана, Гремента Уляна, Гремента Діана, Свируг Анна
Луцьк: Суслов Мартін
Умань: Костенко Іван, Смілянець Тетяна
Вінниця: Лютюк Ірина, Сус Тетяна, Сус Софiя, Сус Аліса, Алексеєва Вiра
Truskaw: Dominika Lipska, Małgorzata Lipska
akryl na płótnie
126x126cm
Z tyłu płótna znajdują się podpisy osób, które stworzyły dzieło.
Aleka Polis, współpraca Szymon Pietrasiewicz,
„Pochodzę z królestwa zwierząt. Ludzkie granice mnie nie dotyczą”.
Performance dokamerowy na granicy białorusko-polskiej, Włodawa, 12.04.2019

„Performance Not War” – performans przeciw wojnie, Muzeum Sztuki Nowoczesnej,Warszawa
W grudniu 2018 roku w szpitalu w Kalifornii, zmarł dwuletni Abdullah Hassan. Cierpiał na nieuleczalną chorobę. Jego ojciec, Ali Hassan, jest obywatelem Stanów Zjednoczonych. W 2016 roku ożenił się w Jemenie z Shaimą Swileh. Razem uciekli przed wojną do Kairu. Z nowo narodzonym synem starali przenieść się do USA. Nie pozwolił im dekret wprowadzony przez Donalda Trumpa, zakazujący wjazdu do kraju obywatelom krajów muzułmańskich, w tym Jemenu.
Shaima Swileh bezskutecznie ubiegała się o wizę. Ali Hassan musiał wybierać pomiędzy zdrowiem syna, a utrzymaniem całej rodziny. W październiku ubiegłego roku, z powodu pogłębiającej się choroby syna, ojciec wyjechał do szpitala w Kalifornii. Matka została w Egipcie. Departament Stanu USA, zgodził się na jej przyjazd kilka dni przed śmiercią.
„Nie jesteśmy źli, – powiedział Ali Hassan – wiemy, że nasz syn nie umarł na próżno. Dzięki walce Abdullaha i temu przez co przechodzą muzułmanie z Jemenu, Libii, Iranu, Somalii i Syrii, dotknięci zakazem wjazdu do Stanów Zjednoczonych, polityka się zmieni i rodziny znów będą mogły być razem” – Źródło: New York Times, TVN24.
Światowy Pakt w sprawie Migracji został przygotowany w ramach ONZ 11 lipca 2018 r. Pakt podpisano 19 grudnia 2018, po głosowaniu w którym wstrzymało się od głosu 12 państw, a 5 było przeciw (USA, Izrael, Polska, Węgry, Czechy). Dokument uznaje, że migracja jest prawem człowieka i wynosi tę kwestię na skalę globalną.
Natura nie podlega ludzkim granicom. Panuje tu swobodny przepływ, bezkonfliktowe przenikanie się tego, co do natury należy.
„O, jakże są nieszczelne granice ludzkich państw!
Ile to chmur nad nimi bezkarnie przepływa.
Ile piasków pustynnych przesypuje się z kraju do kraju,
ile górskich kamyków stacza się w cudze włości
w wyzywających podskokach!
Czy muszę tu wymieniać ptaka za ptakiem jak leci,
albo jak właśnie przysiada na opuszczonym szlabanie?
Niechby to nawet był wróbel – a już ma ogon ościenny,
choć dzióbek jeszcze tutejszy. W dodatku – ależ się wierci!
Z nieprzeliczonych owadów poprzestanę na mrówce,
która pomiędzy lewym a prawym butem strażnika
na pytanie: skąd dokąd – nie poczuwa się do odpowiedzi. (…)”
Wisława Szymborska, „Psalm”
Podziękowania dla Joanny Subko, Agaty Zbylut, Jerzego Kosałki, Michała Łukaszuka, Łukasza Wójcickiego.
11.07.2014
Kiedy w 2014 roku policja pouczyła nas za usiłowanie podpalenia „Tęczy” Julity Wójcik na Placu Zbawiciela, zwietrzyłyśmy, że to dopiero początek rewolucyjnych działań na masową skalę. Roznieciłyśmy w sobie rewolucyjny ogień. Następnego dnia, tuż przed 225 rocznicą zburzenia Bastylii, wzięłyśmy znowu zapałki w nasze ręce. Ogniem rewolucji w samym środku dnia rzucałyśmy w symbole ucisku ludzi: kościoły, rządowe budynki, banki. Przeczuwaśłyśmy, że nadejdą czasy, w których punktem zapalnym staną się bezużyteczne i wrogie społeczeństwu instytucje. Ogień, który płonął wówczas w naszych tęczowych sercach, nie został tam na wieczne przechowanie.
Znów go rozniecamy w kraju, którego ostre kanty jednoczą nas do powstrzymania krzywdy.
W kraju, który syczy do nas „BĄDŹCIE PODPALONE!”.
Nie chcemy skwierczeć z bólu i cierpienia, rodząc koszmarne stwory.
Wypluwamy pocisk z ognia, którego nie pozwolimy ugasić moczem Ordoiuris.
Strawi on życie pośmiertne, którego chce dla nas rząd
Strawi prawo, krępujące nam ręce w najważniejszej dla nas wolności.
Strawi monstrualne umysły rodzące zgubne widma naszego kraju.
Wściekły ogień wypełnia budynki kościołów, sejmu i partii!
Nie będziemy podpalone!
23.03.2018, w Czarny Piątek, mała robótka piroartystyczna, którą rozpoczęłyśmy pracą „Pożoga” i „BĄDŹCIE PODPALONE!”, jest kontynuowana na masową skalę w reakcji na podejmowaną przez rząd i kościół inicjatywę dotyczącą zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Skierowana jest ona przeciwko kobietom, a także prawom obywatelskim wszystkich Polek i Polaków. Ta żałosna próba spalenia nas, kobiet, na stosie w XXI wieku, działa jak odczynnik chemiczny i gwarantujemy, że nie przejdzie!!!
Aleka Polis, Ewelina Jarosz
Niniejszy manifest dedykuję wszystkim tym kobietom, które poroniły, bądź miały aborcję i tym,
którzy pomogli mi przejść przez jeden z ciemniejszych zakątków mojego życia
bez dodatkowych obciążeń psychicznych.
Ogromną większość legalnych aborcji w Polsce wykonuje się z powodu uszkodzenia płodu
lub zagrożenia zdrowia kobiety, a nie z powodu tego, że ciąża jest wynikiem przestępstwa.
Na przeprowadzenie legalnego zabiegu dostaje pozwolenie od 900 do 1800 kobiet rocznie.
Dzięki temu podziemie aborcyjne kwitnie.
„Nielegalnych” zabiegów przeprowadza się w Polsce od 100 do 200 tysięcy rocznie.
Tak, miałam legalną aborcję.
Zostałam na nią skierowana po trwających dwa tygodnie badaniach medycznych.
Dostałam pozwolenie na terminację ciąży, ze względu na letalną wadę płodu i zagrożenie mojego życia.
Tak, miałam szczęście w ogromnym nieszczęściu.
Trafiłam na lekarki i lekarzy, pielęgniarki i pielęgniarzy, którzy zrobili wszystko,
żebym mogła przeprowadzić zabieg jak najszybciej i w związku z tym jak najmniej cierpieć.
Tak, wiem ile jest w naszym kraju przerażonych kobiet, skazanych na poniżające traktowanie w czasie,
gdy potrzebują wsparcia i rzetelnych informacji o stanie zdrowia swoim i płodu.
Tak, zdaję sobie sprawę, jak bardzo poniżająca dla kobiet jest indoktrynacja i wpływanie na ich wybór.
Tak, wiem jak ważny jest szacunek dla każdej decyzji.
Tak, podjęliśmy z partnerem decyzję o terminacji ciąży po konsultacjach z lekarzami.
Nikt nie narzucał nam rozwiązania.
Przed badaniami przez myśl nam nie przeszło, że może nam się to przytrafić.
Tak, nawet gdybym przeżyła ciążę i urodziła dziecko, umarłoby ono wkrótce w męczarniach.
Jest to niezgodne z moim sumieniem.
Nie godzę się, żeby skazywać na cierpienie kogoś tak bezbronnego, jak nowonarodzony człowiek.
Wystarczy, że ja cierpię, więcej cierpień nie trzeba.
Tak, to jest mój wybór, zgodny z moim sumieniem.
Szanuję każdy inny wybór i każde inne sumienie.
Tak, chcę mieć prawo do stanowienia o moim ciele!
Dopóki płód nie może żyć beze mnie, jest we mnie, jest mną.
Tak, podjęłam decyzję najlepszą dla niej i dla mnie.
Nikt kto nie nosił w łonie płodu i nie odczuł rodzących się matczynych uczuć,
nie ma prawa wypowiadać się w moim imieniu i narzucać mi swoich rozwiązań!
Tak, chcę, żeby dziewczyny mogły same rozstrzygnąć do 12 tygodnia ciąży, czy chcą urodzić dziecko, czy nie!
Nikogo nie można zmuszać do podjęcia decyzji, która zmieni całe ich życie!
Tak, chcę, żeby wszystkie dziewczyny w ciąży miały dostęp do badań prenatalnych.
Wykrywają one wady płodu, które mogą być operowane w łonie matki lub bezpośrednio po urodzeniu.
Niewiele z tych badań kończy się przerwaniem ciąży.
Tak, uważam, że brak nam odpowiedniego słownictwa.
Płód czy embrion jest określeniem medycznym.
Tak, uważam, że konieczne jest znalezienie odpowiedniej nazwy na poroniony płód.
Brak odpowiedniego słowa wymusza używanie tych dostępnych.
Proponuję słowo „narodek/narodka”.
Tak, chciałabym, aby państwo poważniej traktowało poronienia, abym nie musiała być na urlopie macierzyńskim,
bo co to za macierzyński, skoro dziecka nie ma…
Tak, poczułam się tym poniżona.
Urlop po poronieniu powinien nazywać się urlopem poronnym.
Tak, bardzo dziękuję, że ani razu nie usłyszałam o klauzuli czyjegoś sumienia.
Uratowało mnie to przed niepotrzebnym przedłużaniem cierpienia,
wpatrywaniem się, jak płód rośnie w moim łonie i domyślaniem się,
że z dnia na dzień jest coraz większe prawdopodobieństwo, że i ona będzie będzie cierpiała.
Tak, jestem wściekła, że inni chcą decydować o tym, co ma robić kobieta ze swoim ciałem.
Dlaczego nie zajmą się sumieniami tych, którzy wszczynają wojny i zabijają zdrowo narodzonych ludzi?
Dlatego wnoszę o to, aby klauzula sumienia dotyczyła wojskowych oraz inne służby mundurowe, a nie ginekologów!
Jeżeli czyjeś sumienie stoi w sprzeczności z aktualną wiedzą medyczną,
niech wybierze sobie specjalizację, w której podobne dylematy go ominą!
Aleka Polis, 04.10.2017
Podziękowania dla: Barbary Ewy Baran, Krzysztofa Pawlaka, Piotra Kusia.


Manifest dotychczas odczytałam lub w ramach protesto-performansów zrealizowałam w:
1. Kliniczny Szpital Wojewódzki Nr 1 im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, 07.10.2017,
2. II Międzynarodowy Kongres Kobiet, Rzeszów, 07.10.2017,
3. Miarka się przebrała!, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa, 13.01.2018,
4. Tak, miałam legalną aborcję: manifest Aleksandry Polisiewicz, Newsweek.pl, 18.01.2018,
5. Bazylika Najświętszego Serca Jezusa, ul. Kawęczyńska 53, Warszawa, 01.04.2018.
Rosa Rotes,
Yes, I’ve had a legal abortion.
I dedicate the text to the girls who went through the abortion and to the boys who supported them.
I dedicate it also to all who helped me pass through one of the darkest valleys of my life so far,
without an additional psychological burden.
The vast majority of legal, artificially induced miscarriages in Poland are due to fetal damage,
or a woman’s health risk, not as a result of sexual offences.
According to divergent data of the ministry and of the National Health Fund,
there are only about 900 or 1800 permits issued yearly.
This is the reason, why the abortion underground flourishes.
According to some data, there are about 100 thousand of illegal abortions in Poland each year.
According to others, they number as much as 200 thousand.
Yes, I’ve had a legal abortion.
It’s taken two weeks of medical examinations before the procedure has been carried out.
I was given permission to terminate my pregnancy
because of the lethal defect of the foetus and the threat to my life, it constituted.
Yes, despite the great misery that I’ve had to endure, I was lucky.
I was lucky to meet an amazing team of doctors and nurses, women and men, who’d done everything they could,
to perform the intervention as quickly as possible and consequently, to reduce the suffering,
caused by carrying a defective and life-threatening foetus.
Yes, I know how many terrified women there are in my country, humiliated by the way they are treated,
when everything they need is support and reliable information about the health issues of the foetus and their own.
Yes, I realize, how humiliating for women is indoctrination and influencing their decisions.
Yes, I know how important it is to respect every choice.
Yes, me and my boyfriend have decided, crying and suffering, to terminate the pregnancy.
We have decided, consulting the medical professionals, that let the decision to us. Tough decision.
We would have never thought about it happening to us, before we did the tests.
Yes, even if I had survived and given birth, the baby would have lived the short hours of agony only to die.
This is incompatible with my conscience.
I do not consent to condemning anyone to suffering, especially someone so defenceless as a newborn man.
One torment is enough. No need for more suffering.
Yes, this is my approach and I respect every other choice and every other conscience.
Yes, I wish girls could decide whether they want to have the baby up to the twelfth week of pregnancy.
Not all of them are ready. No one can be forced to make personal decision, that changes all their life.
I want to have the right to decide about my body.
As long as the foetus can’t support its life without me, is within me, is me. When still expecting the child,
I understood, what is the best for me, unrealized as it turned out, baby.
Yes, I took the best decision for her and for me.
Anyone, who has never had a foetus in his womb and has never felt maternal feelings emerging,
has no right to speak in our name and impose their solutions on us.
Yes, I want all the pregnant girls to have access to prenatal screenings.
Very rarely their outcome is a decision about an abortion.
There are many more cases in which they save unborn children’s lives.
They help detect all the minor defects of the foetuses, enabling prenatal or newborn surgery.
Many high-risk pregnancies end happily due to those screenings.
Yes, I mourn the loss. I can’t sweep it under the rug.
It’s a mourning, the might-have-been mother experiences much more than the rest of the family.
Yes, the girls have the right to go through the trauma their own way.
The rites, associated with the burial of a born-alive do not fit to the burials of the foetuses.
Yes, there are plenty of miscarriages. They often bring great suffering.
Yes, I believe, we are short of words.
Foetus or an embryo is good for medical use.
It doesn’t fit into a personal situation, an intimate experience, everyone of us will sooner or later have.
The void, impossible to fill, emerges when there’s no name to give to the being.
Yes, I believe that it is necessary to find the right name for the stillborn foetus,
which after all is not a newborn or a baby.
To call it a baby is somehow natural, yet it’s not that.
Lack of an appropriate word makes us use the ones we have.
There is an inadequacy that is difficult to cope with.
Would „narodek” („something born”) be a good idea in Polish?
Yes, I’m very thankful, I haven’t heard about anybody’s conscience clause.
It saved me from suffering longer. I was not forced to look at it growing in me. I was not wondering that every day
there was bigger chance it was feeling pain.
Yes, I would like the society to treat miscarriages more seriously.
I don’t like the short leave from work to be called „maternity leave”.
What kind of maternity with no baby is it?
Yes, I felt humiliated by it.
Yes, this kind of leave should be called a „miscarriage leave”.
This way no one would complain, the girls use their situation to be absent from work.
When you lose a child, your body and mind need special approach.
Yes, we absolutely need to rest.
Yes, after the abortion or miscarriage, the state should grant all mothers a „miscarriage allowance”,
regardless of their approach to the matter, so that they can go to a psychologist,
go for the holidays, take care of themselves.
All in all, some of them will soon be pregnant again, hoping to give birth to a healthy baby.
This hope should be fostered.
Yes, it makes me furious, others try to decide what women should do with their bodies.
They don’t deal with the consciences of those who wage wars, killing born alive people, though.
Yes, I would really appreciate the conscience clause to apply to all military.
Some people can’t see things clearly.
Aleka Polis, Fryderyk Chopin Clinical Provincial Hospital No. 1 in Rzeszów, 07.10.2017
Kolejny protest został wymierzony przeciw nadużyciom władzy kościelnej. Przeniosłyśmy brud ze schodów kościelnych i płyt chodnikowych prowadzących do Sanktuarium na manifest. Był to sprzeciw wobec nadmiernej uległości państwa w stosunku do kościoła.
Rosa Rotes
O sekularyzacji państwa i życia politycznego – prawdziwy rozdział Kościoła od państwa
1. Nauczanie powinno być bezwyznaniowe, pozbawione religijnej przemocy symbolicznej. Edukacja ma być niezależna i wolna od jakiejkolwiek kontroli związków wyznaniowych.
2. Państwo nie opłaca ani nie subwencjonuje działalności publicznej żadnej z religii: edukacyjnej, opiekuńczej i innych. Należy wprowadzić kontrolę, ukrócić nadużycia, ujawnić i opodatkować wszelkie wpłaty od wiernych: tacę, opłaty za pogrzeby, śluby, chrzciny. Koniec z okradaniem obywateli i państwa! Rozliczyć kler z finansów i majątku przed państwem i społeczeństwem!
3. Sprawy religijne mają być niezależne od państwa, świeckość jest konieczna do zapewnienia bezstronności i neutralności w sprawach religijnych oraz w kwestii przekonań.
4. Klauzula sumienia nie może dotyczyć służb medycznych, gdyż jest ona sprzeczna z Przyrzeczeniem Lekarskim. Może lepiej wprowadźmy wolność decydowania o odmowie zabijania i używania przemocy w wojsku, policji, czy innych służbach państwowych? O aborcji i in vitro niech decydują zainteresowane osoby, nie Kościół.
5. Audycje nadawców zarówno publicznych, jak i prywatnych mają respektować neutralność światopoglądową państwa.
6. Odebrać duchownym różnych Kościołów i związków wyznaniowych funkcje urzędników stanu cywilnego.
7. Usunąć z publicznych instytucji symbole religijne, będące przemocą symboliczną.
8. Religia nie może być narzędziem mobilizacji elektoratu. Należy skutecznie zakazać bezpośredniego oddziaływania Kościołów na obsadę i działalność organów państwowych.
9. Konkordat to ingerencja obcego państwa w naszą suwerenność, zwasalizowanie kraju wobec teokratycznej monarchii. Liczne przykłady naruszeń podstawowej zasady konkordatu, iż Kościół nie ingeruje w sprawy państwa, dają podstawę do natychmiastowego wypowiedzenia konkordatu!
10. Przestępstwa seksualne wśród kleru, a także wszelką przemoc fizyczną i psychiczną w religijnych instytucjach edukacyjnych i opiekuńczych należy natychmiast ujawniać i bezwzględnie karać, a osoby, które dopuszczają się mataczenia i zatajania takich czynów z równą bezwzględnością karać.
Aleka Polis, Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa, pl. Zwycięstwa, Szczecin, 26.08.2017 podziękowania dla Agaty Zbylut






Protest przeciw nadużyciom władzy w środowisku artystycznym
Protest „Rosa Rotes” w Galerii Arsenał planowałam dużo wcześniej, przekonana, że tę galerię, podobnie jak inne należy posprzątać.
Nie chciałam jednak protestować za czasów Piotra Bernatowicza, który z pogardą opisywał moje prace.
Planowałam protestować pomiędzy odejściem poprzedniego dyrektora a objęciem stanowiska przez Marka Wasilewskiego.
Przeprowadzam swoje akcje „Rosa Rotes” wskazując przede wszystkim na niewidzalną i słabo opłacaną pracę kobiet.
Moja akcja została instrumentalnie wykorzystana w opisie na fejsbuku.
Upublicznio post z prywatnego forum, wmawiajac mi sprzeczne z moimi intencje.
W moich akcjach upominam się zawsze o tych, którzy stoją najniżej w hierarchiach społecznych.
Mój protest poświęcam całej załodze Arsenału,która przez upublicznienie prywatniego posta stała się przedmiotem, podobnie jak ja,agresywnej nagonki na nową dyrekcję Arsenału i na mój protest.
Poświęcam go również tym, którzy przez swoich byłych partnerów/ki zostali użyci jak przedmiot i wykorzystani w gierkach i przepychankach, związanymi z nadużyciem męskiej władzy.
Jak mówi Ewa Majewska „uprawianie polityki prorobotniczej po trupach przyjaciół i byłych partnerek nie jest metodą walki o słuszną sprawę tylko wyrazem emcjonalnej niekompetencji”.
Marek Wasilewski doskonale zna moje stanowisko „Rosa Rotes” i jest świadomy w jakim celu wykonuję mój protest.
Przypisywnie nam złych intencji, nawoływanie do zaprzestania działania jest formą cenzury.
Czy mój protest namawia do zwolnień?
Wyciąganie wniosków zależy od intencji.
Opublikowany post narusza prywatność grupy Intermediów Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.
Czy upublicznianie wiadomości fejsbukowych z grup zamkniętych, bez pytania o zgodę stanie się od 27.02.2017 r. nowym standartem naszego środowiska?
Proponuję założenie Inicjatywy Dobrych Praktyk, właśnie przy Arsenale, ponieważ tutaj, przy moim działaniu wyszło na jaw zachowanie niezgodne z normami społecznymi.
Byłoby to miejsce służące wypracowaniu nowych standardów współpracy i dyskusji.
Etyka podobnie jak ergonomia w pracy jest niezbędna.
Sztuka może być polityczna, ale wykorzystywanie sztuki we własnych celach politycznych jest koniunkturalne i szkodliwe.
Galeria Arsenał, Poznań, 02.03.2017
Galeria BWA Tarnów, 09.06.2017
Tytuł niniejszego protesu nawiązuje do tytułu tekstu Róży Luksemburg „Porządek panuje w Berlinie”, do którego nawiązałyśmy również 14 maja 2016 roku wraz z Ewą Majewską poczas działania artystycznego na zewnątrz budynku MSN.
Syreny.tv (ewa majewska & aleka polis)
Art of the Possible… kolektywny zapis dźwiękowy, na który złożyły się wypowiedzi kobiet z różnych części świata i środowisk: aktywistek, polityczek, krytyczek, artystek, poetek i feministek, Dokumenta XIV, Ateny
Marzenie Syren o Antyfaszystowskiej Międzynarodówce
– Mam marzenie, aby Międzynarodowy Feministyczny Front Antyfaszystowski stał się Ogólnoświatowy.
– Mam marzenie, aby wywołać wszechświatowy Antyfaszystowski Strajk Generalny. Kobiety różnych krajów pokazały ostatnio, że potrafią się zjednoczyć i we wspólnej sprawie zawalczyć.
– Mam Marzenie, aby ta walka przeszła od międzynarodowej do ogólnoświatowej, aby nie powtórzyła strukturalnych wykluczeń typowych dla naszych czasów.
W Polsce, gdzie żyjemy i pracujemy, rząd wypowiedział kobietom wojnę. W białych rękawiczkach likwidowane są nasze prawa, a co jakiś czas słyszymy o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej takim, że będziemy kryminalizowane za zabieg przerywania ciąży. Sądy i inne publiczne instytucje oraz media obsadzane są pracownikami z nadania, a drzewa i zwierzęta – wycinane i zabijane. Powietrzem w naszym kraju nie dawało się przez ostatnie dwa tygodnie oddychać. Normy zanieczyszczeń przekroczono kilkukrotnie, i rząd ukrywał te informacje przed nami, ze wstydu albo może z głupoty. To kobiety i dziewczyny ostatecznie wyszły zeszłej jesieni na ulicę, i przypomniały o tym, że w naszym kraju suwerenem jest jednak lud.
W czasie, gdy to piszemy, tysiące ludzi toną w morzu Śródziemnym, umiera z głodu w pociągach między Meksykiem i USA oraz gnije w więzieniach na całym świecie.
– Mam marzenie, aby nierówności przestały istnieć, nie przez asymilację czy ujednolicenie, ale dzięki społecznemu przejęciu środków produkcji.
– Mam marzenie, aby Artystki i artyści chcieli w tym wziąć udział, nie jako awangarda tego frontu, ale zwykli uczestnicy, jak wszyscy.
Być może ten feministyczny front antyfaszystowski przez to, że jest feministyczny będzie faktycznie mógł rozwijać solidarność między wszystkimi opresjonowanymi, bez względu na płeć, klasę, pochodzenie, wiek, sprawność, orientację, czy wyznanie.
Nie ograniczajmy naszych marzeń do artystycznych manifestów, chodzi o to, żeby świat zmieniać.
The Syreny’s Dream of Antifascist International
I have a dream that the International Feminist Antifascist Front becomes global.
I have a dream that an International General Strike begins. Women of different countries have recently shown, that we can unite and fight for a common cause.
I have a dream that this fight moves from international to global, and that it does not repeat the structural exclusions of our times.
In Poland, where we live and work, the government declared a war on women. Tacitly, our rights are reduced, and from time to time they tell us that we will be criminalized after any attempt to terminate pregnancy. The courts and public institutions, including media, are being stuffed with people recommanded by the government regardless of their competences. Trees and animals are mercilessly cut and killed, the air is so poluted, that for two last weeks we could not breath – the European norms were crossed several times. The government did not publicize any information about it, ashamed of it or just plain stupid. It was women and girls, that finally took it to the streets, reminding that in our country the people is the actual souvereign.
In the time we write it, thousand of people die and sink in the Mediteranean Sea, die of hunger in trains travelling between Mexico and the USA and rot in prisons all over the world.
I have a dream, that the social inequalities will cease to exist, not by means of assimilation, but due to the social reappropriation of the means of production.
I have a dream that the artists will participate in it, not as the avant-garde of this front, but as participants, as all of us.
Perhaps this Feminist Front, precisely because of being feminist, will develop solidarity between all the oppressed, regardless of gender, class, social origins, age, ability, sexual orientation or beliefs.
We shall not limit our dreams to artistic manifestos
ROSA ROTES
Porządek panuje w Warszawie.
z Ewą Majewską
(działanie na gazety ekonomiczne, okno, Różę Luksemburg, rewolucję oraz strajk; wykorzystano fragmenty tekstu R. Luksemburg Porządek panuje w Berlinie z 1919 roku; wersja opublikowana w Praktyce Teoretycznej)
Działanie Aleki Polis na gazety ekonomiczne, okno, Różę Luksemburg, rewolucję oraz strajk; wykorzystano fragmenty tekstu R. Luksemburg Porządek panuje w Berlinie z 1919 roku; wersja opublikowana w Praktyce Teoretycznej, http://www.praktykateoretyczna.pl/roza-luksemburg-porzadek-panuje-w-berlinie/ (remiks: Ewa Majewska)
MSN, Noc Muzeów, 14 maja 2016 roku.
Widmo faszyzmu krąży nad Europą, uwodząc skompromitowaną już przecież ideą segregacji, likwidacji, dejudyzacji.
„Porządek panuje w Warszawie!” „Porządek panuje w Paryżu!” „Porządek panuje w Berlinie!”
Co pół wieku takie meldunki stróżów „porządku” płyną to z jednego, to znów z innego centrum historycznych walk. I triumfujący „zwycięzcy” nie dostrzegają, że „porządek”, który trzeba raz po raz utrzymywać za pomocą krwawych rzezi, niepowstrzymanie zbliża się ku swemu historycznemu losowi, ku swojej zagładzie.
Porządek panuje w Warszawie! – stwierdził w 1831 r. w paryskiej Izbie Deputowanych minister Sebastiani, gdy hordy Suworowa po strasznym szturmie Pragi, przedmieścia Warszawy, wkroczyły do stolicy Polski i rozpoczęły katowską rozprawę z walczącym o wolność ludem.
Porządek panuje w Berlinie! – oznajmia z triumfem burżuazyjna prasa, (…) oznajmiają oficerowie „zwycięskich oddziałów”, które drobnomieszczańska gawiedź Berlina pozdrawia powiewając chusteczkami i wiwatując na ich cześć.
Porządek przychodzi do naszych domów rękami Ukrainek, Białorusinek, Czeczenek; rękami wymęczonych matek-Polek, ustawicznie nie wpuszczanych do Polski Syryjek i Afganek.
Komu nie przychodzi na myśl zwycięska wrzawa sfory „porządku” w Paryżu, bachanalie burżuazji nad zwłokami bojowników Komuny, tej samej burżuazji, która dopiero co haniebnie skapitulowała przed Prusakami i wydała stolicę kraju zewnętrznemu wrogowi, a sama uciekła jak ostatni tchórz?
Widmo faszyzmu krąży nad Europą, uwodząc skompromitowaną już przecież ideą segregacji, likwidacji, dejudyzacji.
„Porządek panuje w Warszawie!” „Porządek panuje w Paryżu!” „Porządek panuje w Berlinie!”
Co pół wieku takie meldunki stróżów „porządku” płyną to z jednego, to znów z innego centrum historycznych walk. I triumfujący „zwycięzcy” nie dostrzegają, że „porządek”, który trzeba raz po raz utrzymywać za pomocą krwawych rzezi, niepowstrzymanie zbliża się ku swemu historycznemu losowi, ku swojej zagładzie.
Wielotysięczne protesty anty-PiSowskiej opozycji; sto tysięcy kobiet i dziewczyn zaangażowanych w akcję “Dziewuchy dziewuchom”, okupacja Kancelarii Premiera Rady Ministrów przez Razem, protesty lokatorskie i pracownicze – w każdym z tych działań tli się opór wobec dyktatury przywileju, religijnej i kulturowej supremacji oraz wywłaszczeniu.
Czy możliwe było ostateczne zwycięstwo rewolucyjnych proletariuszy w tym starciu?
Na pewno nie, jeżeli się weźmie pod uwagę wszystkie decydujące momenty. Już taka sama przez się bolesna sprawa rewolucji w danej chwili, jak niedojrzałość polityczna mas żołnierskich, które wciąż jeszcze dają się wykorzystywać oficerom do wrogich ludowi, antyrewolucyjnych celów, dowodzi, że trwałe zwycięstwo rewolucji w tym starciu nie było możliwe.
Nie jest możliwa rewolucja w jednym kraju, w jednym kraju Syriza zawodzi, Podemos się kompromituje, Labour się ośmiesza, a Razem nie wchodzi do sejmu. Czas przemyśleć na nowo ideę międzynarodówki, idee kosmopolityzmu, wielości i internacjonalizmu.
Wieś, z której wywodzi się znaczna część mas żołnierskich, jest zaledwie muśnięta rewolucją.
Krucha pamięć o pańszczyźnie, o używaniu w wojnach, o gwałtach, musi wreszcie odnaleźć swój właściwy głos.
Wprawdzie rewolucyjne ośrodki na prowincji – na Śląsku, na Pomorzu, Podkarpaciu, Beskidach, Mazowszu – są ciałem i duszą po stronie proletariatu, ale brak jeszcze powiązania działań, bezpośredniej wspólności akcji, która byłaby w stanie decydująco wzmocnić siłę uderzenia i moc bojową (…) robotników.
Wszystko to dowodzi, że w chwili obecnej nie można było jeszcze liczyć na ostateczne, trwałe zwycięstwo. Czy stąd wynika, że walka w ciągu ostatniego tygodnia była „błędem”?
Nie, jeśli sen to konieczność, jeśli we śnie, w marzeniach, w wyobraźni musimy umieć zbudować nowe jutro, jaśniejsze i czystsze, niż te niedobitki utopii, popłuczyny po rewolucji, piąte wody po demokracji.
I tu też stoimy wobec wielkiego historycznego prawa rewolucji, o które rozbija się całe mędrkowanie i pewność o własnej wyższości mizerniutkich „rewolucjonistów”, szukających w każdej walce jedynie sposobności do odwrotu.
Nie możemy wycofywać żądań klasowych, praw kobiet ani uchodźców i migrantów. Musimy z zaciekłością godną awangardowej artystki Katarzyny Kobro, z wdziękiem i humorem Antoniego Słonimskiego, z goryczą KwieKulik ale też z dumą i elegancją Ewy Partum budować sztukę i politykę na miarę czasów i możliwości ludzkości, odchodząc od magicznego zaklinania, konformistycznych formułek i sprawdzonych, wyświechtanych sloganów, w stronę mocnego głosu awangardy słabych i wykluczonych, głosu bezwzględnej równości.



premiera „Ekspertyzy”, pod oknami burmistrza miasta Cieszyna.
To było tak:
Podchodzę do Pat Kulka i pytam, czy do kamery udzieli mi wywiadu, a ona, że nie, no to ja, że może mi zaśpiewa, a ona, że tak, ale nie sama, no to ja, że nie ma sprawy. No i zaczęła się praca nad chórem, tekstem, dokumentacją z Anna Cieplak, Natalia Kałuża, Anna Pluta, Weronika Śmigielska, Michał Pytlik, Szymon Pytlik, Oleksiy Radynski. Inspiracją do napisania tekstu były ekspertyzy budowlane i pożarnicze dotyczące stanu budynku, w którym mieści się świetlica Krytyki Politycznej. Ekspertyza jednoznacznie stwierdziła: stan techniczny budynku nie pozwala na dalsze prowadzenie Świetlicy Środowiskowej Krytyki Politycznej w dawnym budynku Straży Granicznej nad Olzą.
Moc jest z nami wszystkimi, którzy śpiewali i z nami byli!!!
Joanna Wowrzeczka, z dedykacją dla Ciebie ![]()
„Stan techniczny – dobry
Stan techniczny- zadowalający
Stan techniczny- zły”
fot. Kuba Szafrański
Spontaniczny Chór Protestowy, premiera „Ekspertyzy”, pod oknami burmistrza miasta Cieszyna, zainicjowany w czasie
Piknik bez granic , który miał miejsce podczas Agora Europy Środkowo-Wschodniej 2016, Krytyka Polityczna & Friends