Kategoria: PRACE

  • CHLEBA I RÓŻ
    manifest

    CHLEBA I RÓŻ
    manifest

    Z CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie współpracowałam w latach 2002–2015. Współpracowałam z OBIEGIEM od 2004 roku, gdzie założyłam eksperymentalną telewizję internetową OBIEG.TV. Przez większą cześć tego okresu pracowałam na własnym sprzęcie, nie zastanawiając się nad konsekwencjami i nie uwzględniałam tego w podpisywanych z CSW umowach.

    Na tworzenie filmów dla Obiegu zużyłam dwie kamery, kilka twardych dysków, dwa komputery – wszystko to kupione za własne pieniądze. Trzecią kamerę dostałam od CSW, a pod koniec mojej współpracy, po wieloletnich prośbach dostałam komputer, który sama wybrałam. Komputer miał być mi użyczony nawet po zakończeniu współpracy z CSW, ponieważ wynagrodzenie, które otrzymywałam za wykonywaną pracę było bardzo niskie – starczało na chleb, nie na kawior.

    Miał on być rekompensatą – różami, podziękowaniem i dodatkowym wynagrodzeniem za moją pracę. W połowie maja bieżącego roku dowiedziałam się, że komputer muszę jednak zwrócić. Moje prośby o odkupienie sprzętu nie przyniosły żadnego rezultatu. Róże zostały mi odebrane.

    „Chleba i Róż” nawiązuje do nazwy historycznego strajku kobiet z 1912 roku w szwalniach Lawrence w stanie Massachusetts. Pracownice fabryki, otrzymując zaniżone pensje, zatrzymały krosna i opuściły fabrykę.

    Ja nie zatrzymam krosien i nie opuszczę też fabryki. Jako artystka, jedyne co mogę zrobić – odnosząc się do idei nieczynienia zła – to podarować ten komputer jako dzieło sztuki. Odnoszę się tu do ekonomii daru, w której uczestnicy przekazują sobie dobra na poczet kształtowania dobrobytu społeczności. Odebrano mi narzędzie pracy oraz odrzucono składane przeze mnie propozycje.

    Zwracam CSW – Zamek Ujazdowski w Warszawie nie komputer – który jako urządzenie elektroniczne będzie tracić z roku na rok wartość – lecz zwracam dzieło sztuki.

    Ekonomia (kultura) daru funkcjonuje współcześnie przede wszystkim w społecznościach informatycznych tak jak w kulturze hakerów, którzy tworzą wolne oprogramowanie. Postanowiłam wykorzystać ten fakt i przy pomocy Krzysztofa Grzybacza oraz Michała Silskiego udoskonalić komputer, nadając mu jednocześnie status dzieła sztuki.

    Jest to protest przeciwko temu jak zostałam potraktowana. Wszelkie wcześniejsze ustne postanowienia, polegające na wzajemnym zaufaniu, dotyczące komputera, przestały obowiązywać. Komputer miał być mi użyczony w użytkowanie na stałe. Stworzenie z tego komputera dzieła sztuki nadaje temu protestowi nową formę: niczego się nie domagam, niczego nie żądam – dostałam zwykły komputer, oddaję dzieło sztuki.

    Aleka Polis, Warszawa, CSW, 12.07.2016

    Podziękowania dla Joanny Figiel i Agnieszki Dorotkiewicz

    Grzegorz Borkowski zgodził sie na kręcenie mojego videoperformensu. Nie był on inicjatorem odebrania mi komputera, a jedynie wypełniał polecenie Dyrekcji.

    Opis techniczny:

    Autorka: Aleka Polis
    Tytuł: Chleba i Róż
    Rok powstania: 2016
    Praca sygnowana – Aleka Polis, “Chleba i Róż”, 2016
    Laptop Dell Precision M6800 z moimi śladami użytkowania, o numerach seryjnych:
    SERVICE TAG (S/N): BXVNTZ1
    EXPRESS SERVICE CODE 25993169533
    KOMPUTER DELL PRECISION
    M6800 I7-4800MQ
    CSW ST 491-390
    0000000264
    strona otwierająca system:
    wieża (tarot, arkana wielkie),
    login: ktodajeiodbiera,
    hasło: tensiewpiekleponiewiera,
    czerwone tło z różą i kłosami zboża,
    czerwone tło pulpitu z różą i kłosami zboża,
    na pulpicie umieszczony film nakręcony dla Obiegu.tv pt: “Working class”, 3min05sek, 2015
    tekst pt. “Chleba i Róż”

  • KAPITALIZM

    KAPITALIZM

    Działanie postperformatywne pomiędzy hipermarketem M1, aleją Wyzwolenia i targowiskiem. Częstochowa, ART.eria VI, 10.09.2016

    Z powodu kategorycznej niezgody dyrekcji hipermarketu M1 na moją akcję, AMS nie wynajął nam bilboardu znajdującego się na ich terenie. W związku z tym akcję zrobiliśmy półlegalnie, pod bilbordem. Duży napis na płótnie – KAPITALIZM, został obrzucony zgniłymi owocami, warzywami i jajami przez uczestników działania. Do rzucania dołączyli się ludzie sprzedający na targowisku, od których dostaliśmy owocowe odpady i przechodnie.

    Nieprzypadkowo wybrałam na akcję to właśnie miejsce, gdzie Aleja Wyzwolenia łączy, ale też dzieli targowisko naturalnie wrośnięte w miejską tkankę z brutalną ingerencją w pejzaż miejski: kapitalistycznym klocem M1, który zabijaja miejski handel. Pod Aleją Wyzwolenia znajduje się mroczny tunel, łączący dwie różne przestrzenie. Jak bardzo niezdrowe i bezlitosne są praktyki dzikiego kapitalizmu, mogliśmy się przekonać na własne oczy, widząc rekacje przechodniów i kupców z targowiska, którzy ochoczo rzucali w KAPITALIZM.

    Kategoryczny sprzeciw dyrekcji M1 na akcję, pokazał jak dużo do ukrycia mają sami kapitaliści i jak bardzo zdają sobie sprawę z wyzysku i jak bardzo chcą go ukryć. Bo przecież taka akcja pokazuje co w głębi duszy myślimy my, zwykli ludzie, uświadamia nam, że nie jesteśmy osamotnieni i uruchamia w nas proces buntu. A bunt płynący z trzewi jest nie do zatrzymania.

    Drżyjcie bezwzględni kapitaliści!!! Wystarczy jedniodniowy ogólnoswiatowy strajk ludu pracującego, a zrozumiecie jak wielka drzemie w nas siła, nam uświadomi jak bardzo jesteście od naszej pracy i od nas zależni!

    Działanie postperformatywne nie zakończyło się przy alejach Wyzwolenia, trwało jeszcze kilka godzin. Dokończyły go muchy, przywierając do śmierdzącego napisu i urządzając sobie spontaniczną ucztę.

    Współautor/kami/ami obrazu są wrzyscy, którzy rzucali, fot. Alicja Rogalska, video: Piotr Bujak

    Fragmenty rozmowy z ams:

    Dzień dobry, chciałam wykupic bilbord, samą białą powierzchnię.

    – (…) Reklama na terenie M1 nie może kolidować z innymi firmami. Konieczne jest przesłanie projektu. Wersja biała czemuś musi służyć. Mieliśmy już przypadki, że firmy domalowywały potem coś na bilbordach, a my to musimy ustalać z właścicielami terenu, bo to my jesteśmy odpowiedzialni za to, a właściciel terenu nie wyraża na takie akcja zgody.

    Chciałam na bilbordzie umieścić napis KAPITALIZM.

    – Wiem, że ta akcja poza napisem wiąże się z jakąś ingerencją delikatnie mówiąc, zgadza się?

    No tak, ale to nie będzie ingerencja, która cokolwiek zniszczy.

    – Jeżeli doszłoby do jakiejkolwiek ingerencji osób nazwijmy to trzecich, to będziemy wyciągać konsekwencje.

    Na czym polegają te konsekwencje?

    – Nam nie wolno dopuszczać do wyklejania, ani ingerencji w tablice, w związku z tym jeżeli dojdzie do zniszczenia, bo to w jakiś sposób dochodzi do zniszczenia na tej powierzchni, to już są procedury poza mną, to już wydział prawny w to wchodzi.

    Dobrze, czy mogłabym z wydziałem prawnym jakoś się skontaktować.

    – Mamy informacje, że żadne akcje dotyczące tablic na terenie M1 nie wchodzą w rachubę. Akcja typu obrzucania jajkami, czy obrzucania pomidorami, czy ingerencji w jakikolwiek inny sposób. Rozmawialiśmy również o wynajęciu, pod konkretną akcję jakbyśmy to nie nazwali sprzeciwu, demonstracji, czy w jakikolwiek inny sposób z panem Tomaszem i wysłałam mu mejla, że no niestety nie możemy się na taka akcje zgodzić, jeżeli państwo chcecie, proszę o projekt, wywiesimy tablicę, natomiast jeżeli dojdzie do jakiejkolwiek ingerencji, to wtedy jakby już po fakcie no będziemy już rozmawiać z państwem na ten temat. Bo oficjalnie nie mamy zgody właścicieli M1.

    Czyli jeżeli zamówię sobie u was ten bilbord, zrobię projekt to rozumiem, że mi go wynajmiecie, poinformowaliście mnie o skutkach prawnych.

    – Oczywiście.

    Czyli jest szansa na to, że mi wynajmiecie bilboard?

    – My się nie zgadzamy na tą akcje. Jeżeli rezygnujecie z tej akcji to proszę o przesłanie projektu. Jeżeli doszłoby do takiej akcji, a my niestety już o zamiarach państwa wiemy, więc no niestety nie zgodzę się.

    Ale to dlatego, że M1 się nie zgadza?

    – Tak, tak, nie my to oni.

    A co ma M1 do tej akcji, wiadomo, że są kapitalistami?

    – Ale to jest ich teren i mają prawo nam wypowiedzieć. Wypowiedzenie wszystkich powierzchni na terenie M1 to jest bardzo poważne. Wszelkie reklamy muszą być uzgadnianie z dyrekcją M1 i jeżeli oni się na to absolutnie nie zgadzają, a my wiedząc o tej akcji, dopuścimy do niej, to będą zarzuty i konsekwencje nie w stosunku do Państwa, tylko do nas. Restrykcyjne, ostre i mocne. Grozi nam wypowiedzenie umowy wszystkich tablic, w związku z niedotrzymaniem umowy.

    Festiwal ART.eria, VI strzał,
    Jajami w kapitalizm pod Jasną Górą, strajk.eu

  • ROBART
    workers of the world – relax!

    ROBART
    workers of the world – relax!

    Duży projekt multimedialny, przy czasopismie OBIEG, który założyłam i prowadziłam przez ponad 10 lat, został w ubiegłym roku rozwiązany. Po wielu wahaniach zaproponowano mi prowadzenie strony internetowej , co było dla mnie nie do zaakceptowania. Odmówiłam i powiedziałam, że „raczej już zmyję wam podłogi”.

    Motyw niezgody na zastaną sytuację, niepewność, ale także brak gotowości do sensownej współpracy, cechujący dziś większość miejsc pracy, jest ważnym elementem mojego działania, które nie są po prostu performensem, bo są też formą strajku, przyjaźni oraz otwierają się pomału także na budowanie kolektywu czy spółdzielni… Czuję, że tu pracujemy z przyjaciółkami, artystami, kuratorami, nad jakimś nowym formatem, łączącym pewne elementy sztuki współczesnej z działaniem politycznym oraz praktyką przyjaźni… nie wiem, jak to się skończy, ale jest bardzo intensywne i ekscytujące… na tym polega współpraca: na dogadywaniu się, tworzeniu wspólnie pomysłów i realizowaniu ich.

    Również błyskawicznie zmieniająca się sytuacja polityczna naszego kraju ma tu znaczenie. Do władzy doszły populistyczne partie prawicowe. Przeczytałam inspirującą książkę Miasteczko Hibiskus, w której opisana jest równie szybko zmieniająca się sytuacja mieszkańców małego miasteczka w Chinach podczas rewolucji kulturalnej. Bohaterka traci całe swoje dotychczasowe życie i możliwość decydowania o sobie samej. Zmuszona jest do sprzątania ulic. Pomimo wielkiego cierpienia, nie traci swojej godności.
    W nowych, wspaniałych czasach potrzebne jest jednoczenie się, żeby nie zwariować. Żeby przetrwać, żeby pracę traktowaną przez społeczeństwo jako jedną z niższych w hierarchii podnieść na wyżyny i czerpać z niej inspiracje do dalszej pracy, która jest równocześnie twórcza. Przekształcić możliwość społecznego upokorzenia poprzez pracę w cud tworzenia.

    Na szmatach kupiłam elastyczną sukienkę, w której świetnie się sprząta. Jest elegancka i swoim wzorkiem nawiązuje do dawnych fartuchów, w których sprzątaczki sprzątały instytucje publiczne. Kupiłam też materiał na szmaty, którymi zamierzałam myć podłogi. Zdecydowałam się pojechać do Michałowic, do Teatru Cinema, który założyli Katarzyna i Zbigniew Szumscy. Opracowaliśmy specjalne gesty codzienności, mające odczarować sprzątanie jako najniżej w hierarchii społecznej postrzeganą pracę. Dostałam po przeszkoleniu miotłę i ruszyłam w pierwszą trasę po galeriach: BWA w Jeleniej Górze, BWA w Wałbrzychu, BWA we Wrocławiu, GSW w Opolu i Galeria Kronika w Bytomu. Sprzątanie w miejskich galeriach jest też rodzajem budowania nowego modelu, będącego w opozycji do pracy. Jest rodzajem zabawy – odrzuceniem rygoru, nadzoru i ograniczeń czasowych. Chcę połączyć te wszystkie wątki; zebrać również kwestie teoretyczne związane z Różą Luksemburg, Bobem Blackiem, pracą, a raczej jej zniesieniem. Zabawa jest przeciwieństwem pracy. Zabawa jest zawsze dobrowolna. To co mogłoby być zabawą staje się pracą gdy jest wymuszone. Uważa się, że praca jest nieunikniona i konieczna. Nie zgadzam się. Można pracę przekształcić w przyjemne czynności. Tak, żeby wszystkie bariery władzy i własności mogły odejść w zapomnienie.
    Nikt nie może przewidzieć efektów uwolnienia kreatywnej energii marnowanej obecnie w pracy. Wszystko może się zdarzyć. Zabawa ogólnie prowadzi do pobudzenia życia.

    Bardzo lubię cytat Buckminstera Fullera: „Nigdy nie zmienisz stanu rzeczy poprzez zwalczanie istniejącej rzeczywistości. Aby coś zmienić, zbuduj nowy model, który sprawi, że istniejący będzie przestarzały”.

    Tekst przygotowałam i przedstawiłam na Jeszcze inny podział tortu | Yet Another Way of Sharing the Pie, MSN, Warszawa, 9.10.2016,

    Dziękuję Ewie Majewskiej, Agacie Smalcerz, Zuzie Hertzberg, Joannie Figiel, Krzysztofowi Grzybaczowi za inspirujące rozmowy.

    Nazwa ROBART wymyślona została podczas rozmów z Piotrem Bujakiem.

  • Affirmative action

    Affirmative action

    Aleksandra Polisiewicz (Aleka Polis), Affirmative action, video, 3:31, 2016 pomoc przy filmie: Joanna Figiel, Wiktor Zmysłowski


    Film nakręciłam w momencie przełomowych zmian w moim życiu, ale również zmian politycznych w moim kraju, którym towarzyszyły moje głębokie strachy i lęki przed czekającą mnie przyszłością. Ocieranie się o mur jest jednym z zachowań autoagresywnych, które w sytuacjach stresowych pojawia się nie tylko u ludzi, ale też u zwierząt. Affirmative action to zapis ocierania mojej ręki o mur, które trwało do momentu pojawienia się nieznośnego bólu fizycznego, które wyrównywało ból psychiczny. W ten sposób próbowałam wyrównać nieznośną psychiczną traumę bólem fizycznym. Tytuł nawiązuje do polityki wielu krajów, mającą na celu wyrównanie szans w edukacji ludności dyskryminowanej. Celem tak prowadzonej polityki jest likwidacja istniejących nierówności społecznych i osiągnięcie równości w przyszłości. Affirmative action przeniosłam na moją sferę psychiczną.

  • Krajobraz przedrewolucyjny

    Krajobraz przedrewolucyjny

    Aleksandra Polisiewicz, we współpracy z Anną Lisiewicz, Krystyną Michalak, Barbarą Marecką i Elżbietą Szubert

    Współprodukcja: Muzeum Fabryki w Łodzi

    W ramach wystawy „Wszyscy ludzie będą siostrami” Aleksandra Polisiewicz przygotowuje pracę „Krajobraz przedrewolucyjny” we współpracy z Anną Lisiewicz z Muzeum Fabryki w Łodzi i byłymi pracownicami Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego, „Poltex”: Krystyną Michalak, Barbarą Marecką i Elżbietą Szubert.

    Z produkcyjnych odpadów uzyskanych w jednej z łódzkich szwalni wspólnie utkały kilim „Krajobraz przedrewolucyjny” na podstawie fotografii głównej bramy fabryki. Czas na zegarze wskazuje godzinę 12:25 – chwilę przed zakończeniem pierwszej zmiany i wyjściu robotnic z fabryki. Praca należy do cyklu trickstersowskiego i jest kontynuacją „Krajobrazu porewolucyjnego” realizowanego przez Aleksandrę Polisiewicz z Fundacją Forum Staniszów, dla którego inspiracją była sztuka Gerharta Hauptmanna „Tkacze” poświęcona powstaniu śląskich tkaczy w Górach Sowich. Trickster to mitologiczna postać przemieszczająca się pomiędzy światem śmiertelników i ponadnaturalnym. Wcielając się w historyczne postaci rewolucjonistów („Tkacze”) czy mitologiczne i biblijne (niosący oświecenie i wiedzę Prometeusz, Lucyfer), łamie anarchicznie zasady i hierarchie w celu wyrównania nierówności społecznych . Do produkcji pracy użyte zostały odcienie trzech kolorów: czarnego, czerwonego i niebieskiego. Czerwona nitka na bramie fabryki symbolizuje ofiarę, krew, zniszczenie i ogień rewolucyjnej wiedzy. Łączy niebieski, odnoszący się do tego co niebiańskie, ale też do bogactwa i arogancji klas wyższych, z czarnym odsyłającym do tego co ziemskie jak również do biedy, upokorzenia i trudów przetwarzania materii. Wspólna praca nad kilimem to tkanie zbiorowej nieheroicznej opowieści o doświadczeniach pracy kobiet i transformacji systemowej zakorzenionej w relacjach międzyludzkich i niepozornych wydarzeniach dnia codziennego.

    Praca wraz filmem powstałym w trakcie procesu tkania kilimu i zapałkami z cyklu tricksterowskiego będą pokazywane na wystawie „Wszyscy ludzie będą siostrami” od 23 października 2015 do 17 stycznia 2016 w ms2. W trakcie jej trwania w Muzeum Fabryki zostaną udostępnione krosna, na których zwiedzający będą mogli utkać samodzielnie nowy projekt przygotowany przez Aleksandrę Polisiewicz.


    Monika Stelmach,Jak protestują kobiety, rozmowa z Aleksandrą Polisiewicz, Dwutygodnik, styczeń 2015,

    „Wszyscy ludzie będą siostrami”, ms2, ul. Ogrodowa 19, Łódź, 23 października 2015 – 17 stycznia 2016
    „Wszyscy ludzie będą siostrami” w Muzeum Sztuki w Łodzi, Szum.pl

    Link do filmu: Krajobraz przedrewolucjny + Hylogenia, 2007

  • Pożoga

    Pożoga

    Aleka Polis, Ewelina Jarosz, „Pożoga”, 2014

    W 2014 autorki w geście protestu próbują symbolicznie podpalić tęczę na placu Zbawiciela. Uważają, że jako lesbijki mają prawo do zniszczenia tego chrześcijańskiego symbolu nadziei ponieważ tej nadziei odmawia on mniejszościom seksualnym.  

    Aleka Polis, Ewelina Jarosz, Conflagration, 2014

    In 2014 the artists attempted to symbolically burn a rainbow on Savior Square (Plac Zbawiciela, Warsaw) as a protest. Because hope is denied to sexual minorities in Poland, the artists, as lesbians, felt entitled to destroy a symbol of Judeo-Christian hope.

    Aleka Polis, Ewelina Jarosz, „Pożoga”, 2014

  • Dryf memetyczny

    Dryf memetyczny

    Wisielec – karta tarota należąca do Arkanów Wielkich. Oznaczana numerem XII, czasem identyfikowana z bogiem Odynem wiszącym na drzewie Yggdrasil.

    Karta Wisielca oznacza zastój, brak działania. Jest symbolem medytacji i rozmyślań, duchową izolacją od świata i skupieniem się na własnym wnętrzu. Czasem bywa kojarzona z człowiekiem rozmyślającym nad własnymi problemami. Wyraz twarzy postaci na karcie pozwala też interpretować ją jako symbol błogości i zadowolenia z ustabilizowanego życia.
    (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wisielec_(tarot))

    Dryf memetyczny – to według memetyki zmiany dokonujące się w memach w trakcie przekazywania ich od jednej osoby do innej. Istnieje niewiele memów posiadających dużą bezwładność, która w tym kontekście oznacza zdolność memu do zachowania sposobu wyrażania i siły wpływu, niezależnie od osoby przyjmującej lub przekazującej idee. Dryf memetyczny nasila się, gdy memy przekazywane są w sposób niezręczny. Bezwładność może zostać wzmocniona przez użycie rymów lub innych metod mnemonicznych przed przekazaniem memu.
    (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dryf_memetyczny)

    Dryf memetyczny, 20013, video
  • Dwie wieże

    Dwie wieże

    Aleka Polis, Ewa Kruszewska, Dwie wieże, 2013

    Alternativa 13, Instytut Sztuki Wyspa, Gdańsk

    Współpraca, tekst: Ewa Majewska
    Podziękowania dla Fundacji Wyspa i Jacka Friedricha.

    Co to właściwie znaczy „patrzeć”? Jeśli nazywamy tak oglądanie animacji, które podejmują próbę rekonstrukcji niezrealizowanych projektów architektonicznych przekształceń Gdańska powstałych na przełomie lat 40′ i 50′ XX wieku w duchu realnego i narodowego socjalizmu, mamy najprawdopodobniej na myśli operację polegającą przede wszystkim na budowaniu i umacnianiu wyrazistej relacji dzielącej historię na „My” i „Oni”. My, przedstawiciele nowego, wolnego świata oraz oni – totalitarni włodarze oraz podporządkowani im architekci i urbaniści. W tym patrzeniu najważniejsza jest polityczna dominacja liberalizmu, budowana w opozycji do władzy totalitarnej, liberalizmu, który wspiera wolność i różnorodność, w którym nie przeprowadza się czystek etnicznych i pozwala na autonomię tkanki miasta.

    Zainicjowane przez Alekę Polisiewicz i kontynuowane we współpracy z Ewą Kruszewską prace nad narodowosocjalistycznymi i socrealistycznymi planami przebudowy miast rozpoczęło się od innej praktyki patrzenia – od zagubienia się w mieście i przyglądania się konkretnym budowlom i ich kształtom, od poczucia bezsilności i przytłoczenia masywnymi bryłami, ściśle geometrycznymi kształtami, prostymi skrzyżowaniami, brakiem zieleni. To patrzenie było czynnością bardziej sensualną, potęgowaną przez upał, który – niczym w Obcym Camusa, pozwalał doświadczyć miasta jako pustyni. Obserwacje te zostały rozwinięte do śledzenia losów miejskich utopii i dystopii oraz konkretnych badań nad planami przekształcenia Warszawy dokonywanymi niemal równolegle przez architektów związanych z reżimem faszystowskim oraz tych, których przyniósł ustrój sowiecki.

    Wieże, które pojawiają się w tej odsłonie pracy, to wirtualna rekonstrukcja projektu przebudowy Wyspy Spichrzów w Gdańsku z siedzibą Gauleitera (1941) oraz pracy nr 2 w konkursie na projekt urbanistyczno-architektoniczny dla śródmieścia Gdańska z okresu dominacji nurtu socrealistycznego (1953). Aleka Polis i Ewa Kruszewska żonglują tymi budowlami, skutecznie nawiązując do dwóch wież z drugiego tomu trylogii „Władca Pierścienia” J.R.R. Tolkiena. Jedna z nich, Minas Morgul, stała się twierdzą nazguli, rycerzy cienia, których jedynym celem było zdobycie pierścienia władzy, zaś druga – Isengard, została przekształcona w twierdzę czarodzieja hodującego żołnierzy walczących po stronie ciemności. Obie wieże zbudowali ludzie, obie ostatecznie stały się siedzibami zła. Właśnie między nimi odbywa się wędrówka stanowiąca dla jej uczestników przestrzeń walki nie tylko z zewnętrznymi wrogami, ale też z własnym pragnieniem władzy, potęgi i uznania. W przypadku gdańskich wież – ich dominanty wysokościowe, agresywnie górujące nad wieżami kościoła i ratusza, zamykają najważniejszą architektonicznie i społecznie oś historycznej części Gdańska, zawłaszczając ideologicznie przestań miasta.

    Patrząc na niedoszłe gdańskie wieże, możemy „patrzeć” albo „patrzeć”. Dystansować się względem polityki miejskiej ściśle podporządkowanej faszyzmowi czy socrealizmowi, bądź też analizować założenia architektoniczne i urbanistyczne, konfrontować je z współczesnością oraz – korzystając z metafory zaproponowanej przez twórczynie projektu – badać współczesne wcielenia władzy. Wieże to od zawsze symbol potęgi. Budowane głównie po to, by kontrolować przestrzeń, ale także w celu dobitnego pokazania potęgi, wielokrotnie okazywały się symbolem porażki, jaką w walce z doskonałością od zawsze toczą dalecy od niej ludzie. Jak pokazuje choćby historia wieży Babel, budowle te stają się prędzej czy później osią niezgody i walki, niemniej – jak pokazują teksty Derridy czy Benjamina – mogą też zostać symbolicznie przekształcone w metafory wielości, której jednym elementem jest walka, ale innym – szukanie wspólnoty.

    ALEK­SAN­DRA POLI­SIE­WICZ, EWA KRU­SZEW­SKA, THE TWO TOWERS, 2013

    What does looking at actu­ally mean? If we use this word to name the act of wat­ching ani­ma­tion that recon­structs unre­ali­sed archi­tec­tu­ral desi­gns for a trans­for­ma­tion of Gdańsk in accor­dance with the spi­rit of real and natio­nal socia­li­sms at the turn of the 1940s, we most pro­ba­bly think of an ope­ra­tion pre­do­mi­nan­tly con­cen­tra­ted on the buil­ding and rein­for­ce­ment of mani­fest rela­tion­ships that distin­gu­ish between Our and Their histo­ries. We – the repre­sen­ta­ti­ves of a new, free world and they – tota­li­ta­rian rulers and their sub­or­di­nate archi­tects and urban plan­ners. What is the most impor­tant in such an act of looking is the poli­ti­cal domi­nance of libe­ra­lism, built in oppo­si­tion to the tota­li­ta­rian power; libe­ra­lism which sup­ports liberty and diver­sity, libe­ra­lism where one refra­ins form eth­nic cle­an­sing and allows for the auto­nomy of the urban tissue.

    The rese­arch on the National-​​Socialist and the Real-​​Socialist plans for the refa­shio­ning of cities and towns, ini­tia­ted by Aleka Polis and con­ti­nued in col­la­bo­ra­tion with Ewa Kru­szew­ska, began with a dif­fe­rent prac­tice of looking – that of some­one who is lost in a city and gazes at con­crete buil­dings and sha­pes, with the sense of hel­ples­sness and being over­whel­med by mas­sive solids, stric­tly geo­me­tri­cal sha­pes, sim­ple cros­sings, and the lack of green areas. This looking was more of a sen­sual acti­vity, com­po­un­ded by heat which, like in Camus’s L’Étranger, makes one expe­rience a city as a desert. These obse­rva­tions have their follow-​​up in the scru­tiny of urban uto­pias and dys­to­pias, as well as con­crete rese­arch on the plan­ned trans­for­ma­tion of War­saw, deve­lo­ped by archi­tects lin­ked to both the Nazi and the Soviet regimes.

    The towers which appear in this edi­tion of the work are a vir­tual recon­struc­tion of the plan­ned refa­shio­ning of the Gra­nary Island in Gdańsk, accom­mo­da­ting the Gauleiter’s headqu­ar­ters (1941) and, in work no. 2, the ideas from an urban-​​planning and archi­tec­tu­ral com­pe­ti­tion for the pro­ject of down­town Gdańsk from the period when the Socia­list Realism domi­na­ted (1953). Aleka Polis and Ewa Kru­szew­ska jug­gle with these two buil­dings, making apt allu­sions to the two towers from volume two of J. R. R. Tolkien’s Lord of the Rings. One of those towers, Minas Mor­gul, became the stron­ghold of the Nazguls, the kni­ghts of the sha­dow whose only aim was to gain the ring of power, the other one is like Isen­gard, conver­ted into the stron­ghold of the Wise, the Man of Skill, who was tra­ining sol­diers to fight on the dark side there. Both towers were built by people and both finally became the nests of evil. It is just in the space between these two towers that a jour­ney occurs, beco­ming the space of fight for its par­ti­ci­pants not only aga­inst exter­nal ene­mies but, also, their own thirst for power, autho­rity and acc­laim. In case of Gdańsk, the towers with their aggres­sive alti­tu­des, domi­ne­ering the city’s chur­ches and the hall, and clo­sing the most impor­tant axes of the histo­ric part of Gdańsk, both archi­tec­tu­rally and socially, com­mit an ide­olo­gi­cal appro­pria­tion of the city space.

    Looking at the unre­ali­sed Gdańsk towers, we can either gaze or view, adap­ting either a distant outlook at urban policy, stric­tly sub­or­di­na­ted to Fascism or Com­mu­nism, or we can ana­lyse their archi­tec­tu­ral and urban pre­con­di­tio­ning and con­front them with the con­tem­po­rary time. Addi­tio­nally, we can do a rese­arch on the con­tem­po­rary embo­di­ments of power, using the meta­phor of the ori­gi­na­tors of the pro­ject. Towers have always been a sym­bol of power. Built pre­do­mi­nan­tly to con­trol others and to mani­fest autho­rity con­spi­cu­ously, towers have many a time pro­ved to be sym­bols of a fia­sco, which befalls these people who have fore­ver strug­gled for per­fec­tion, being them­se­lves very far from per­fect. As illu­stra­ted by, say, the history of the Tower of Babel, such buil­dings will sooner or later become more of a pivot of dispute and fight; never­the­less, as shown by Derrida’s and Benjamin’s wri­tings, they can be sym­bo­li­cally conver­ted into the meta­phors of gre­at­ness, with an ele­ment of con­ten­tion as one of its com­po­nents and a ten­dency to search for union as the other.

    Col­la­bo­ra­tion, text: Ewa Majewska

    Words of gra­ti­tude to Wyspa  Pro­gress Foun­da­tion and Jacek Friedrich

  • Nowy percepcjonizm

    Nowy percepcjonizm

    Wolne kule
    [Polot. Nowy Percepcjonizm]

    wideo 10 min23sek., pętla, 2013.

    Projekt wykonany w ramach wystawy „Wolny Strzelec/ Freelancer”, Zachęta, 2013.
    Kuratorka – Ewa Toniak.

    W książce Psychologia i życie Philip Zimbardo stwierdza: „Można by powiedzieć, że rola percepcji jest nadanie sensu wrażeniom. Nadanie sensu oznacza wykroczenie poza przetwarzanie czysto sensoryczne, by stworzyć własne rozumienie doświadczanej przez nas rzeczywistości fizycznej”. Wolne kule, według mnie główne bohaterki libretta do Wolnego strzelca, poprzez swoje diabelskie namaszczenie w magiczny sposób łączą się z wolą strzelającego i zawsze trafiają do celu. W jednym z moich wcześniejszych projektów starałam się wskazać analogie między kulturowymi figurami Lucyfera (niosący światło, oświecenie) i Prometeusza, którego ukarano za niesienie światła (oświecenia) ludzkości. Ten zabieg umożliwia też reinterpretację ludowych opowieści o Wolnych Kulach: ich historia to proces inicjacji do stawania się wolnym, pewnym siebie i niezależnym człowiekiem. Proces ten podlega wieloczynnikowym napięciom, w tym próbom pacyfikowania i marginalizacji.

    Namaszczanie kul czartowskim eliksirem, prowadzącym je do upatrzonego celu, zostaje w ludowych podaniach uznane za równie groźne i niebezpieczne, jak namaszczanie ciał przez wiedźmy specjalnie przygotowaną miksturą umożliwiającą latanie. Ten trop skierował mnie do poszukiwań w zakresie odmiennych stanów świadomości, narkotyków i innych substancji zmieniających percepcję. W arcyciekawej książce Pokarm bogów Terence Mc Kenna formułuje hipotezę o wpływie halucynogenów na rozwój ewolucji człowieka: „Małe dawki psylocybiny, konsumowane bez wiedzy o jej psychoaktywnym działaniu (…) wywołują istotna poprawę ostrości widzenia, szczególnie w przypadku widzenia peryferyjnego. Poszerzenie się pola widzenia , odkrycie „chemicznych okularów” może być ważnym czynnikiem ewolucyjnego sukcesu w społecznościach zbieracko – łowieckich”. Celność i świetny wzrok to wrodzone cechy sokoła, które starałam się przepracować za pomocą nowych technologii. We współpracy z sokolnikiem Bartłomiejem Prokopem, Januszem Sielickim i z doktorantem Politechniki Warszawskiej, Krzysztofem Lechem, skonstruowaliśmy kamerę na podobieństwo sokolego wzroku, która rejestruje poszerzone pole widzenia. Druga kamera, która na razie jest prototypem składa się z czterech obiektywów i rejestrować będzie 360cio stopniowe pole widzenia. Dalsze projekty z poszerzaniem percepcji wzrokowej i słuchowej są w przygotowaniu.

    Od dawna fascynują mnie możliwości eksperymentowania, jakie dają nowe technologie, postanowiłam poszerzyć pole widzenia za pomocą kamer. Nowe obszary stworzone przez możliwości przekraczania granic między tym, co ludzkie a tym, co zwierzęce, człowiekiem i maszyną, które ma miejsce w tekstach i sztuce ostatnich 30 lat, kategorie „hybrydy” i „cyborga” Donny Haraway oraz reinterpretacja kategorii tożsamości, autonomii, wolności i motywu romantycznego twórcy dodatkowo zainspirowały mnie do budowy tej nowej formuły percepcji łączącej ludzi, maszyny i ptaki w wieloczynnikową hybrydę otwierającą nowe formy percepcji.

    Podziękowania dla:
    Katarzyny Czeczot, Ewy Majewskiej, Anny Sałaty, Jarosława Wójtowicza.

    Kamery:
    2 x 1280x720p 30fps,
    wielkość obrazu po stitchingu: 2335x650px, pole widzenia 185 stopni.
    Wersja poszerzona (prototyp): 4 x 1280x720p 30fps, pole widzenia: pełne 360 stopni.

    Konstrukcja kamer:
    Krzysztof Lech, doktorant na Wydziale Mechatroniki Politechniki Warszawskiej, Zakład Technik Rzeczywistości Wirtualnej.

    Współpraca:
    Bartłomiej Prokop (przygotowanie i prowadzenie sokoła),
    Krzysztof Lech (przygotowanie kamer, postprodukcja),
    Kuba Machnikowski (zdjęcia, postprodukcja),
    Janusz Sielickim ze Stowarzyszenia na rzecz dzikich zwierząt „Sokół”.

    Film

    Free bulets
    [Loftiness. New Perceptionism]

    As Philip Zimbardo and Richard Gerring write in Psychology and Life: 'We might say that the role of perception is to make sense of sensation. Perceptual processes sxtract meaning from the continuously changing, often chaotic, sensory input from external energy sources and organize in into stable, orderly percepts’

    Having been obtained from the devil, magic bullets, or 'free bulets’ (Freikugeln), which I believe to be the main protagonist of von Weber’s Freischütz, connect magically with the shooter’s will to show analogies between the cultural figures of Lucifer (’lightbringing’)and Prometheus, who was punished by the god for bringing light (enlightenment) to people. Such an approach makes possible a reinterpretation of the magic bullets myth: their story is process of initiation, of becoming a free, self-confident, and truly independent human being.

    The anointment of bullets with magical elixirs is found by folk tales to be a practice as risky and dangerous as the withes’ rubbing their bodies with flying ointment. This trope led mr towards studies of altered states of consciousness and mind-altering substances. In his Food of the Gods, Terence McKenna hypotheises about the role hallucinogens played in human evolution: '…small amounts of psilocybin, consumed with no awereness of its psychoactivity … impart a noticeable increase in visual acuity, especially edge detection, As visual acuity is at a premium among hunter-hgatherers, the discovery of the equivalent of „chemical binoculars” could not fail to have an impact on the hunting and gathering success of those individuals who avaided themselves of this advantage’.

    Accuracy and visual acuity are innate characteristic of the falcon, wich I set about to explore using cutting-edge technology. In collaboration with falcon handler Bartłomiej Prokop, Janusz Sielicki at 'Falcon’ Society for Wild Animals, and Krzysztof Lech from the Warsaw University of Technology’s Faculty of Mechatronics we built an expanded-vision camera modelled on the construction of the falcon’s eye. Another camera, currently at prototype stage, comprises four lenses and will record a full 360-degree filed of vision. New territories opened – in text and art of the last thirty years – by the possibility of crossing over between the human and animal, man and machine, Donna Haraway’s notions of the 'hybrid’ and 'cyborg’, and the romantic-artist motif, have all inspired me to construct this new formula of perception, which merges humans, machines, and birds into a multi-agent hybrid.

    cameras:
    2x1280x720px, 30fps, image size after stiching: 2335×650 px,
    vieving angle: 185 degrees;
    expanded version (prototype): 4x1280x720px, 30 fps

    cameras constructed by:
    Krzysztof Lech, PhD candidate, Virtual Reality Technologies Unit, Faculty of Mechatronics, Warsaw University of Technology

    in cillaboration with:
    Bartłomiej Prokop (falcon preperation and handling)
    Kuba Machnikowski (cinematography, post-production)
    Janusz Sielicki (’Falcon’ Society of Wild Animals)

    acknowledgements for:
    Katarzyna Czeczot, Ewa Majewska, Anna Sałata, Jarosław Wójtowicz

  • Tkacze krajobraz porewolucyjny

    Tkacze krajobraz porewolucyjny

    Od sierpnia do października 2013r u Staniszowie razem z Fundacją Forum Staniszów, Kołem Gospodyń Wiejskich i Świetlicą Środowiskową, pracowaliśmy nad projektem kilimu. Pierwsze wspólne spotkanie zainspirowało mnie do zaprojektowania „krajobrazu porewolucyjnego”. Zebrałam wszystkie ważne tematy, które pojawiły się w naszych rozmowach: krajobraz górski, tkactwo, legenda o Duchu Gór, który pomagał najuboższym w walce z kapitalistycznymi wyzyskiwaczami. Nieco później przeczytałam dramat „Tkacze” Gerharda Hauptmanna, który zainspirował mnie do nadania tytułu całości wystawy. Krajobraz wykonany został z czerwieni, odcieni błękitu i czerni. Są to kolory, które w moich pracach symbolizują połączenie tego co boskie (błękit) z tym co ziemskie (czerń). Czerwona nić łącząca na horyzoncie barwy to symbol połączenia, wyrównania szans, które wiąże się najczęściej z krwawymi ofiarami postaci mitycznych, ludzi, walczących o równe prawa. Symboliczne połączenie nieba i ziemi nastąpiło podczas wernisażu, dzięki czemu każdy biorący w nim udział mógł się przyłączyć, by wspólnie dokończyć dzieła zjednoczenia.

    Przez ponad miesiąc wyszywaliśmy krajobraz, czytając legendy o Duchu Gór, rozmawiając m. in. o zamykaniu zakładów tkackich i włókienniczych w okolicy. Dzięki tym rozmowom dopisaliśmy szósty akt dramatu Hauptmanna, kończący się buntem tkaczy spowodowanym mechanizacją produkcji, która uczyniła ręczną produkcję nieopłacalną. Dzisiaj zakłady tkackie i włókiennicze w okolicy są zamykane, przenoszą się w miejsca, gdzie siła robocza jest tańsza. Natomiast rękodzielnictwo znowu zaczyna być doceniane. Stąd tytuł „Krajobraz Porewolucyjny”

    Tekst z ulotki towarzyszącej wystawie: Od początku września 2013 r. Fundacja Forum Staniszów realizuje projekt artystyczno-społeczny Aleki Polis pt. TKACZE. W cyklu spotkań i warsztatów twórczych, odbywających się także w Świetlicy Środowiskowej w Staniszowie, z udziałem jej podopiecznych, wychowawców oraz członkiń Koła Gospodyń Wiejskich, powstaje haftowany kilim z symboliczną panoramą Karkonoszy. Wspólnej pracy nad dziełem towarzyszą zajęcia integracyjne, służące spontanicznej międzypokoleniowej wymianie doświadczeń i integracji, a także poznawaniu lokalnej historii i refleksji nad współczesną problematyką społeczno-ekonomiczną regionu.

     Inspiracją dla działań twórczych stały się zainicjowane przez artystkę rozmowy dotyczące lokalnej identyfikacji i legendy o Duchu Gór – „odbierającego bogatym i dającego biednym”. W projekcie TKACZE staje się on wcieleniem Prometeusza – Trickstera, przewrotnego ducha naprawiającego świat i niwelującego nierówności społeczne, który od 2010 r. jest bohaterem jej prac. Artystka nawiązuje też do słynnego dramatu noblisty Gerharta Hauptmanna, przez wiele lat mieszkającego w Jagniątkowie (wówczas Agnetendorf), dotyczącego powstania tkaczy śląskich. Realizacja wpisuje się w nurt sztuki krytycznej, zaangażowanej w aktualną rzeczywistość społeczno-polityczną, stymulując debatę nad sytuacjami kryzysowymi i pomagając je zrozumieć poprzez odniesienia do mitów i historii.

    Materialnym efektem wspólnych przemyśleń i „czasu przemiany” jest odnoszący się do legendy o Duchu Gór kilim. Jego barwy – błękit i czerń – oznaczające dobro i zło, sacrum i profanum – niebo i ziemię, zostaną we wspólnym symbolicznym geście „zszyte” czerwoną nicią w nową, „szczęśliwszą i sprawiedliwszą” całość podczas wernisażu. Czerwień – barwa rewolucji – symbolizuje zarazem „ofiarę” jaką składa Trickster –Duch Gór zabierając bogatym i oddając biednym. Do projektu zaproszony został zespół Targanescu,  który wraz z pozostałymi uczestnikami tworzyć będzie piosenki o zabarwieniu rewolucyjnym.