ROBART
workers of the world – relax!
Duży projekt multimedialny, przy czasopismie OBIEG, który założyłam i prowadziłam przez ponad 10 lat, został w ubiegłym roku rozwiązany. Po wielu wahaniach zaproponowano mi prowadzenie strony internetowej , co było dla mnie nie do zaakceptowania. Odmówiłam i powiedziałam, że „raczej już zmyję wam podłogi”.
Motyw niezgody na zastaną sytuację, niepewność, ale także brak gotowości do sensownej współpracy, cechujący dziś większość miejsc pracy, jest ważnym elementem mojego działania, które nie są po prostu performensem, bo są też formą strajku, przyjaźni oraz otwierają się pomału także na budowanie kolektywu czy spółdzielni… Czuję, że tu pracujemy z przyjaciółkami, artystami, kuratorami, nad jakimś nowym formatem, łączącym pewne elementy sztuki współczesnej z działaniem politycznym oraz praktyką przyjaźni… nie wiem, jak to się skończy, ale jest bardzo intensywne i ekscytujące… na tym polega współpraca: na dogadywaniu się, tworzeniu wspólnie pomysłów i realizowaniu ich.
Również błyskawicznie zmieniająca się sytuacja polityczna naszego kraju ma tu znaczenie. Do władzy doszły populistyczne partie prawicowe. Przeczytałam inspirującą książkę Miasteczko Hibiskus, w której opisana jest równie szybko zmieniająca się sytuacja mieszkańców małego miasteczka w Chinach podczas rewolucji kulturalnej. Bohaterka traci całe swoje dotychczasowe życie i możliwość decydowania o sobie samej. Zmuszona jest do sprzątania ulic. Pomimo wielkiego cierpienia, nie traci swojej godności.
W nowych, wspaniałych czasach potrzebne jest jednoczenie się, żeby nie zwariować. Żeby przetrwać, żeby pracę traktowaną przez społeczeństwo jako jedną z niższych w hierarchii podnieść na wyżyny i czerpać z niej inspiracje do dalszej pracy, która jest równocześnie twórcza. Przekształcić możliwość społecznego upokorzenia poprzez pracę w cud tworzenia.
Na szmatach kupiłam elastyczną sukienkę, w której świetnie się sprząta. Jest elegancka i swoim wzorkiem nawiązuje do dawnych fartuchów, w których sprzątaczki sprzątały instytucje publiczne. Kupiłam też materiał na szmaty, którymi zamierzałam myć podłogi. Zdecydowałam się pojechać do Michałowic, do Teatru Cinema, który założyli Katarzyna i Zbigniew Szumscy. Opracowaliśmy specjalne gesty codzienności, mające odczarować sprzątanie jako najniżej w hierarchii społecznej postrzeganą pracę. Dostałam po przeszkoleniu miotłę i ruszyłam w pierwszą trasę po galeriach: BWA w Jeleniej Górze, BWA w Wałbrzychu, BWA we Wrocławiu, GSW w Opolu i Galeria Kronika w Bytomu. Sprzątanie w miejskich galeriach jest też rodzajem budowania nowego modelu, będącego w opozycji do pracy. Jest rodzajem zabawy – odrzuceniem rygoru, nadzoru i ograniczeń czasowych. Chcę połączyć te wszystkie wątki; zebrać również kwestie teoretyczne związane z Różą Luksemburg, Bobem Blackiem, pracą, a raczej jej zniesieniem. Zabawa jest przeciwieństwem pracy. Zabawa jest zawsze dobrowolna. To co mogłoby być zabawą staje się pracą gdy jest wymuszone. Uważa się, że praca jest nieunikniona i konieczna. Nie zgadzam się. Można pracę przekształcić w przyjemne czynności. Tak, żeby wszystkie bariery władzy i własności mogły odejść w zapomnienie.
Nikt nie może przewidzieć efektów uwolnienia kreatywnej energii marnowanej obecnie w pracy. Wszystko może się zdarzyć. Zabawa ogólnie prowadzi do pobudzenia życia.
Bardzo lubię cytat Buckminstera Fullera: „Nigdy nie zmienisz stanu rzeczy poprzez zwalczanie istniejącej rzeczywistości. Aby coś zmienić, zbuduj nowy model, który sprawi, że istniejący będzie przestarzały”.
Tekst przygotowałam i przedstawiłam na Jeszcze inny podział tortu | Yet Another Way of Sharing the Pie, MSN, Warszawa, 9.10.2016,
Dziękuję Ewie Majewskiej, Agacie Smalcerz, Zuzie Hertzberg, Joannie Figiel, Krzysztofowi Grzybaczowi za inspirujące rozmowy.
Nazwa ROBART wymyślona została podczas rozmów z Piotrem Bujakiem.



