Projekt miejskiej sieci kompostowników
Kompost – łac. Componere- składać razem com – razem ponere – ustawiać, składać
Kompostowanie – zasada powrotu materii
Pomysł pojawił się dość dawno temu, kiedy wyrzucając śmieci uprzytomniłam sobie jak dużo moich odpadów kuchennych może służyć użyźnianiu gleby. Jestem z natury człowiekiem roślinożernym, uwielbiam owoce i soki warzywno-owocowe własnej produkcji. Pijam herbaty sypane, używam dużej ilości ziół.
Na osiedlu stoją pojemniki do segregacji plastiku, szkła, papieru, dlaczego nie ma kompostownika, miejscowego użyźniacza ziemi?
Nie mogłam tego pytania pozostawić bez odpowiedzi. W czerwcu 2009 r. założyłam eksperymentalny kompostownik na Ursynowie, w przymieszkalnym ogródku. Chciałam sprawdzić jak będą reagować sąsiedzi, czy ta idea jest możliwa do zrealizowania na osiedlu.
Tak powstał i do dziś funkcjonuje (stan z grudnia 2010) mój kompostownik, czyli podręczny użyźniacz ziemi. Pomogło mi w tym kilka przypadkowo znalezionych na śmietniku euro-palet, z których zrobiłam kojec. Z kilku książek o zdrowym ogrodzie wyciągnęłam informacje jak przygotować podkład, co wrzucać. W ciągu kilku godzin kompost ruszył. Codziennie ląduje w nim przyszła ziemia pod postacią obierków, pestek, ogryzków, nieprzetworzonych resztek warzyw, owoców, fusów.
Do administracji nie wpłynął na mnie jeszcze żaden donos, bo dobrze utrzymany kompost nie wydziela przykrych zapachów. W jego pobliżu można poczuć się jak w lesie, bo las to miejsce, gdzie przemiany zachodzące takie jak w kompoście to codzienność.
Po dwóch, trzech miesiącach leżakowania, „śmieci” zamieniają się w czarnoziem (recykling), którym można podsypać, dowitaminizować niejeden miejscowy kwietnik, niejedno drzewko może nasycić się życiodajnymi sokami. Pojawiające się w kompoście dżdżownice, stonogi, cieszą oko swą długością i krzepkością.
Fascynujące jest obserwować codziennie, cud przemiany śmie(cia)rci w ży(zna ziemie)cie. Nie zachodzi on tak szybko jak zamiana wina w krew księdzu podczas mszy, ale jest równie jak krew życiodajny. Wzbudza to radość moich wypustek mózgowych, które przekazują ją dalej, dzięki czemu od rana dostaję olbrzymi zastrzyk energii.
Z Anką Bargiel i Cecylią Malik, które przy Bunkrze Sztuki prowadzą Mały Klub Bunkra Sztuki, 20 listopada 2010r. przeprowadziłyśmy warsztaty z dzieciakami na temat kompostowania. Zaprojektowałam pierwszy miejski kompostownik, czyli I Skrzynię Posagową Ziemi. Posag to odpadki biologiczne, które w momencie wrzucenia ich do skrzyni nabierają zupełnie innego znaczenia, ulegają przewartościowaniu jak pewna żaba w bajce po cmoknięciu ją w usta. Skrzynię pomalowaliśmy naturalnym buraczanym sokiem i opisaliśmy co należy do niej wrzucać, a czego nie. Skrzynia została uroczyście wkopana w ziemię w Krakowie – Zabłociu, na pofabrycznych terenach. Olek Wityński, właściciel Fabryki, w pobliżu której Skrzynia stoi, przejął kluczyki i pieczę nad nią. W okolicy znajduje się kilka pracowni artystycznych, które niebawem również zaopatrzone zostaną w kluczyki.
Propzycję zakomposzczenia całej Polski przedstawiłam w MSN podczas debaty pt: Departament Propozycji część 4: Trawa
W maju 2011 r. powstał kolejny kompostownik z dzieciakami z (O!)Świetlicy działającej przy Cieszyńskiej Krytyce Politycznej. Ponieważ kompostownik postawiliśmy 2 maja, czyli w dzień flagi, dzeiciaki zaprojektowały niejedna kompostową flagę link
Skrzynia Posagowa Ziemi nr 000
Skrzynia Posagowa Ziemi nr 001
Skrzynia Posagowa Ziemi nr 003
Skrzynia Posagowa Ziemi nr 004
Skrzynia Posagowa Ziemi nr 005