Syreny.tv
Wszystko zaczęło się w 2004 siłami Aleki Polis i Ewy Majewskiej…Jesteśmy siecią, więc – osoby przychodzą i odchodzą, jak to w sieciach…. Trudno byłoby pisać o nas, szybko się zmieniamy, i chyba żadna z nas nie wierzy w trwałość czy spójność tożsamości. Mimo to można próbować to jakoś ogarnąć…

Syreny tv manifesto….since 2004
syreny tv to nie jest fajka
syreny tv to autonomiczny kobiecy kolektyw twórczy, w skrócie akkt, bez ograniczeń
do syren tv nie przynależą spikerki telewizyjne
przynależność do syreny tv nie jest wyznaczana zasobnością portfela
ani rozporka
syreny tv nie są agencją towarzyską ani reklamową
syreny tv z maniakalnym uporem realizują projekty, który mi i tobie napędziłyby stracha
syreny tv przeciwstawiają się hegemonii neoliberalnego rynku
syreny tv przestały dokarmiać kaczki jesienią ubiegłego roku
choć trudno powiedzieć, że ratuje je to przed dotkliwymi reperkusjami ptasiego zapalenia racji stanu
syreny tv chętnie łączą się w duety i triolety
syreny tv szanują poezję Louis Aragona do 1949 roku chcę ci wyznać tajemnicę, czas jest tobą czas
jest kobietą, jest osobą….czas, jak suknia rozpinana
syreny tv mają czasu coraz mniej
syrenom tv nie jest obce melancholijne westchnienie w momentach walenia się systemu
syreny tv nie dałyby na tacę
syreny tv lubią poezję Tuwima i innych Żydów, którzy przeryli się przez język polski
syreny tv rano:
kiedy słoneczko zaświeci
w okno złocistym promykiem
budzą się hoże i świeże
z antypaństwowym okrzykiem
syreny tv wybiórczo cytują Jana Pietrzaka:
wieczorem strząchnę dziwki z nieścielonego wyrka
i mknę do kabaretu, tuuu, gdzie horror i zadymka
syreny tv uważają, że nie należy pracować dla szefów.
Marzenie Syren o Antyfaszystowskiej Międzynarodowce
Ewa Majewska
Syreny (gr. Σειρήν Seirēn) – Wśród wielu figur żywcem przeniesionych ze spisanej przez Homera historii Odyseusza Teodor Adorno i Max Horkheimer przypominają w Dialektyce oświecenia również i tę o syrenach, które swym śpiewem mamiły marynarzy tak, że ci – zasłuchani w ich pieśni – zatracali się w przyjemności czy uniesieniu i wychodzili na brzeg syreniego przylądka, gdzie rzekomo ginęli, i zostawały tylko kosteczki bielą odstraszające potencjalnych podróżników. Autorzy Dialektyki oświecenia zwracają uwagę na to, że Odyseusz jest protoplastą wszelkich bricoleurs – mieszczańskich majsterkowiczów w wolnych chwilach układających nieskończone tory kolejek, naprawiających zegary czy budujących własnego pomysłu meble patrz np. łoże małżeńskie Odyseusza i Penelopy). W przypadku przepływania nieopodal przylądka syren Odyseusz dokonał bricolage społecznego – kazał przywiązać się do statku, natomiast pozostałym żeglarzom nakazał, by zatkali sobie uszy woskiem. Tak stworzył zarazem dwie figury: niewolnika kultury, skazanego na przeżywanie pozbawione bezpośredniego udziału (działania) oraz niewolnika pracy, zdeterminowanego do działania między innymi dzięki brakowi dostępu do kultury. Syreny wystąpiły tu w roli wyzwania, którego podjęcie ukształtowało losy późniejszych pokoleń – z dramatycznym dla siebie skutkiem, gdyż – jak twierdzą Adorno z Horkheimerem, po odczarowaniu mit przestaje działać. Jesteśmy skazani na muzykę ludzi, nie syren, ta zniknęła pokonana wskutek majsterkowania.
Jak głosi legenda warszawska – tutejsi bricoleurzyporadzili sobie z Syreną inaczej – najpierw uprowadzając ją i umieszczając w pozbawionej wody piwnicy, zaś potem – heroicznie wyzwalając, co skłoniło biedną dziewczynę do składania obietnic bez pokrycia (bo jak inaczej czytać deklarację o woli stanięcia w obronie miasta???). Syrenka wylądowała na sztandarach uzbrojona w miecz i tarczę, zaś warszawski ludek po dziś dzień karmi się bajką o domniemanym sojuszu między mieszczaństwem i niewiastą wyłaniającą się z głębiny.
Jeszcze inaczej poradził sobie z syrenami Orfeusz – zagłuszając ich śpiew grą na harfie. Syreny pospadały ze skały i skamieniały tworząc rafy.
Według Homera syreny były dwie, inne źródła podają liczbę pięciu. Uważa się je za córki Zeusa (w tej wersji zajmują się odprowadzaniem zmarłych do Hadesu), za nimfy lub córki boga rzek, Achelousa. Ciało syren przedstawiane było na dwa sposoby: jako połączenie kobiety i ryby lub kobiety i ptaka. Na ilustracji z warszawskiej księgi rachunkowej z 1695 roku syrenka jest połączeniem obu tych wyobrażeń – posiada skrzydła i łapy oraz rybi ogon.
W „Metamorfozach” Owidiusz pisze, że Syreny pomagały Ceres poszukiwać Prozerpiny, która znikła porwana. Ich śpiew miał przywołać córkę do stęsknionej matki, która w rozpaczy pozbawiła ziemię płodności i zmieniła urodzajną glebę w jałowy nieużytek (Owidiusz, „Metamorfozy”, księga V). To, co większości mężczyzn wydawało się zagrożeniem, odsłania się w tej wersji opowieści jako element kobiecości, jako głos mający połączyć matkę z dzieckiem, jako element tego, co Zygmunt Freud w zdeterminowanym mizogynią przerażeniu nazywał „czarnym lądem czarnego kontynentu”.
Współcześnie syreny występują głównie w miastach, raczej jako bohaterki książek (zob. J. Ranciere, Mallarmé. La politique de la Sirene), niż jako żywe istoty (pewne znaczenie ma tu zanieczyszczenie wody w rzekach). W Warszawie zostały przechwycone jako symbol oporu (jedna z wersji logo protestu przeciw Europejskiemu Forum Ekonomicznemu) tudzież krytyki społecznej (zob. produkcje formacji Syreny.tv). Te zanikające stworzenia można też postrzegać jako zapomniany element dzikości tak dziś udomowionych kobiet.
Projekty
Cała naprzód ku skrajnej prawicy – opis
Materiał wideo “Cała naprzód ku skrajnej prawicy” jest zbudowany z rozmów z mieszkańcami Weimaru i Warszawy. Osoby te pochodzą z różnych środowisk i grup społecznych, z pominięciem grup skrajnie prawicowych; artystki starały się zachować podobny zestaw rozmówców z obu miast. Mapowanie skrajnej prawicy pokazują całą różnorodność miejsc i osób, będących potencjalnym celem dla skrajnej prawicy w Polsce i w Niemczech. – Syreny_tv Projekt Cała naprzód ku skrajnej skrajnej prawicy został zrealizowany w 2005 roku w ramach polsko-niemieckiego festiwalu Uwaga Polen kommen .
Jak mawiał Karol Marks, jeśli historia się powtarza, to za pierwszym razem jako tragedia, a za drugim – jako farsa. Aleka Polis i Ewa Majewska postanowiły sprawdzić tę tezę i zbadać zasadność porównywania Republiki Weimarskiej oraz współczesnej Polski. Zestawianie dwóch różnych momentów historycznych zawsze może być pożyteczne – mówi jeden z rozmówców artystek.
Poszłyśmy do Kobietan.
tekst programowy projektu przygotowanego dla wystawy “Poszliśmy do Croatan”
Ponieważ jesteśmy morzem i ziemią i niebem, jakiż z żywiołów nam zagrozi?
Znamy mowę każdego z nich.
Helene Cixous, Śmiech Meduzy
Wędrówka po archiwach w bladym świetle lekkiej niecierpliwości kuratorów i publiczności to właściwie wyprawa do piekła patriarchatu, ciągła konfrontacja z „a o co wam chodzi?” – pytaniem, które towarzyszy wszystkim tym kobietom, które poszły… do Kobietan* – nieznanego plemienia indiańskich szamanek na jakiejś kobiecej „Libertatii”, czyli zdecydowały się pójść za własnym wewnętrznym głosem, a nie za nakazem superego, ojca czy sumienia. Te wszystkie błąkające się po (lub poza) podręcznikach do historii biografie chciałybyśmy ożywić, i w nich się przejrzeć, i w nich widza też przejrzeć poprzez zastosowanie lustra. Naturalny ludzki odruch – kontemplacja własnego oblicza – pozwoli odwiedzającym zobaczyć własną twarz w słowach postaci sprzed lat i wieków, co może mieć dość wybuchowe skutki.
Nasz projekt jest artystyczną i intelektualno-a(na)rchiwistyczną dezinterpretacją zadanego tematu. Miało być o znikaniu, jest o szukaniu i grzebaniu w herstorii, miało być o przyjemnej utopii społecznej, jest o wysadzaniu, zamachach i krojeniu obrazu Velasqueza. Miało być współcześnie, jest transhistorycznie, więc o czarownicach, szamankach, filozofkach, anarchistkach, ale też – sufrażystkach, prezydentkach i premierkach, bo władza niejedno ma imię. Poznając cudze życie jesteśmy jak sroki – wybieramy to, co błyszczy i tworzymy własną opowieść. Kobietan to legendarne plemię indiańskich szamanek, znane inaczej jako „Plemię matek klanowych” – kobiet, które dziedziczyły po 13 córkach Matki Ziemi nadprzyrodzone moce. Wśród nich były: Ta, Która Dba o Relacje; Ta, Która Przechowuje Mądrość; Ta, Która Waży Prawdę; Ta, Która Patrzy Daleko; Ta, Która Słucha; Ta, Która Opowiada Historie; Ta, Która Kocha Wszystkie Rzeczy; Ta, Która Uzdrawia; Ta, Która Zachodzi Słońce; Ta, Która Tka Sieć; Ta, Która Wchodzi Wysoko; Ta, Która Daje Szacunek oraz Ta, Która Staje się Swoją Wizją. Pisarka Jamie Sams zrekonstruowała indiańskie legendy dotyczące Matek Klanowych w jeden zbiór, który jest zarazem efektem pracy antropolożki, psycholożki i legendziarki – kobiety, która zbiera opowieści mające siłę przynoszenia wewnętrznej zmiany. Dla różnych kobiet różne rzeczy i miejsca oznaczają siedzibę Kobietan, Jedne uciekają z domu, inne zdobywają wykształcenie, inne zatrzymują tramwaj, inne nie wstają ze swojego miejsca w autobusie… za każdym razem efekt jest taki sam – ich życie, i często również życie innych ludzi, nie będzie już takie samo.
Pójście do Kobietan oznacza też jednak wyjście poza historię, poza wiedzę o kulturze… co mówią Wam nazwiska kobiet, takie, jak Hipparchia, Hildegarda z Bingen, Cristine de Pisan, Abigail Adams czy Mary Wollstonecraft? Pewnie niewiele. Słuchając głosów tych kobiet z przeszłości, opowieści o tym, jak wyszły poza realia swojej epoki, być może przeniesiecie się w jakiś inny wymiar… poniekąd alchemiczny wymiar przemiany.